Blog > Komentarze do wpisu

Skąd się biorą ......

.... listy.

Mówimy o drodze listu od nadawcy do adresata. Wszyscy wiedzą, że napisany list wrzucamy do skrzynki pocztowej.

Co dalej? W jaki sposób listy opuszczają ową skrzynkę?

Cisza.

Kasia podejrzewała, że na tym etapie do akcji wkraczają gołębie pocztowe. I znowu cisza - bo mnie zamurowało, a dzieciaki nie były pewne, co sądzić o tym pomyśle. W tej sytuacji mogłam powiedzieć tylko, że nie - nie gołębie.

Karol zaryzykował teorię, według której adresat przyjeżdża, by wyjąć list ze skrzynki. Teoria jednak nie wytrzymała konfrontacji z wizją cioci ze Słupska pokonującej kilkaset kilometrów w celu podjęcia listu z naszej osiedlowej skrzynki pocztowej.

Do trzech razy sztuka, bo Marysia przypomniała sobie, że widziała kiedyś pana zabierającego wór listów do samochodu.

 

Oczywiście, zadzwoniłam do lokalnej sortowni listów z prośbą, by przygarnięto nas na chwilę.

piątek, 01 marca 2013, iwona_k123

Polecane wpisy

  • Dzień drobnych niedomówień

    ~ Osoba bezinteresowna to ktoś, kto nie posiada własnego biznesu. Na spacerze Proszę pani, proszę pani (palec wycelowany w koronę odległego drzewa), ale te liś

  • Alergia

    Nieśmiało proponuję usmarkanemu do pasa Filipowi, by skorzystał z chusteczki do nosa. Młody człowiek powoli wyciera nos, przygląda mi się badawczo i pyta: - A m

  • Szkoda

    Spotykam na schodach sympatycznąpanią z poradni psychologiczno - pedagogicznej, kobietę o słusznym wzroście koszykarki i bujnej czuprynie związanej w kitkę. Nie

Komentarze
2013/03/01 19:55:58
;)
-
2013/03/01 19:56:17
Myślę, że taka wycieczka do sortowni będzie dla Twoich uczniów ciekawym doświadczeniem :)
O.
-
2013/03/02 08:37:18
Listonosze chodzą z pocztą przed południem, kiedy dzieciarnia w szkole jest, to skąd mają wiedzieć, że tak to się odbywa? Sortownia to dobry pomysł!
-
2013/03/02 15:52:10
Obieżyświatko - oczywiście, że tak. Jeślli nas wpuszczą, bo entuzjazmu z tamtej strony nie było.
-
2013/03/02 15:58:12
Fusillko - pewnie, że tak.
Jakiś czas temu pisałaś u siebie o tym, jak spędzałaś czas z wnuczką. Mówiłam wtedy, że niewielu osobom teraz tak się chce. W niewielu rodzinach prowadzi się dłuższe rozmowy. Moim zdaniem opisana sytuacja jest w jakimś tam stopniu tego skutkiem.
-
2013/03/02 15:58:57
Naturysto 93 ;)
-
2013/03/02 17:40:41
W obecnych czasach to chyba jak wycieczka do muzeum, bo przecież wszyscy wiedza, że listy biorą się z komputera:)))
-
2013/03/02 18:40:05
Masz 101 % racji. :)
Podobnie przedstawia się sprawa z kurcakami, które jak wiadomo, są z KFC. Można jeszcze zauważyć ciekawą zbieżność nazw owej lubianej potrawy z opierzonym stworem, biegającym po wiejskim podwórku.
-
2013/03/02 19:14:29
Iwono, jest to tylko zbieżność nazw. Uśmiałam się niedawno, gdy w radiu mówili o aferze z koniną i powiedziano o jakiś wyrobach mięsnych, w których nie znaleziono koniny, ale nie znaleziono tez żadnego innego mięsa. Ja kiedyś w McDonaldzie poprosiłam o coś bezmięsnego i pani zaoferowała mi McChickena. Kolega powiedział potem, ze trzeba było brać, bo kobieta na pewno wiedziała co mówi.
-
2013/03/02 21:14:27
Poprosiłaś o coś bezmięsnego - jak miło to słyszeć. Żyję pomiędzy mięsożercami.
Nikt nie docenia mojego szpinaku ;)
-
2013/03/02 21:54:54
Doceniam szpinak. Choć, czy to rzeczywiście szpinak? Takie coś zielone...
-
2013/03/02 22:00:59
Przed chwilą skończyłam czytać pani bloga. :)) Uśmiałam się nieźle, trochę pozazdrościłam, ja nie mam charakteru do bycia wychowawczynią takich maluchów, aczkolwiek chciałabym... To piękne uczyć dzieci. Sama miałam cudowną wychowawczynię z I-III, pamiętam ją do dziś.

Tak sobie myślę, że jednak więcej jest problemów niż radości... Jestem jeszcze przed maturą i niby wszystko przede mną, jednak nie wiem, czy chciałabym się zajmować dziećmi na stałe. W ogóle nic nie wiem.

Wiem, że chciałam pogratulować bloga i zachęcić do częstego pisania. ;)) Pozdrawiam.
-
2013/03/02 22:34:01
Ilenko, zaznaczam nieśmiało, że szpinak, to takie coś, co ma liście i łodygi. Kupujesz to w pęczkach, z żywymi liśćmi, przez które nikt nie przejechał walcem oraz nikt tego nie zamroził.

Niniejszym oficjalnie zapraszam Cię na omlet ze szpinakiem, wykonany moimi dwiema lewymi rękami. :)

-
2013/03/02 22:49:48
Lifemystery, dziękuję za miłe słowa i gratuluję samozaparcia. ;)

W tym zawodzie jest zdecydowanie więcej miłych przeżyć. Problemy są wszędzie, a więc nie można ich uniknąć w szkole.

Gwarantuję Ci, że w żadnej innej pracy ludzie, z którymi pracujesz nie będą pędzili do Ciebie na złamanie karku, nikt też tak często nie będzie Ci mówił, że Cię lubi.
Przez trzy lata obserwujesz postępy dzieci. Widzisz, że Twoja praca ma sens. Nie nudzisz się w pracy, przez caly czas uczysz się czegoś.
Nigdy nie żałowałam tego wyboru. Decyzję o wyborze studiów podjęłam 1,5 roku przed maturą. Wątpliwości miałam mnóstwo, bo zarówno rodzice, jak i nauczyciele starali się wybić mi to z głowy.
Jeżeli czujesz, że chcialabyś to robić - co stoi na przeszkodzie?
-
2013/03/03 17:00:32
No wiesz co? :-))) Nauczycielka i nie wie, ze teraz pisze sie e-maile. Listy to juz przezytek i nic dziwnego, ze dzieciaki nie wiedza "skad sie listy biora?"
Nastepnym razem, kochana Iwonko zapytaj "skad sie dzieci biora?" - jestem przekonana, ze dostaniesz prawidlowa odpowiedz, hihihi! :-)))
-
2013/03/03 17:55:00
Tak Kristofko, zapewne otrzymałabym prawidłową odpowiedź.

Kilkoro maluchów jest zainteresowanych - ujmijmy to tak -nietypowym spojrzeniem na temat. I to mnie tak bardzo nie dziwi, dziwi mnie natomiast motywacja rodzica, który pozwala swojemu ośmiolatkowi grać w grę z etykietą 18+.
-
2013/03/03 18:50:11
A zupełnie serio, to jestem bardzo ciekawa, co Twoje maluchy powiedzą na pytanie, skąd się bierze mleko. Ponoć pytano kiedyś niemieckich uczniów i okazało się, że z fabryki i robione jest jak sok. Z czegoś, choć dokładnie niewiadomo było z czego:))))
-
2013/03/03 19:23:02
O mleko jestem spokojna. Temat mieliśmy na tapecie jakiś czas temu. Może jakiś przytomny powiedzialbby Ci nawet na czym polega proces UHT. :)
stat4u