RSS
czwartek, 16 stycznia 2014

- Jutro ostatni dzień nauki, a później ferie. Co pani będzie robiła? Jak sobie pani bez nas poradzi?!

 

Jestem z siebie dumna, że po tak zadanym pytaniu nie zaczęłam tarzać się ze śmiechu. A chęć była ogromna.

 

Muszę dodać, że za sprawą ostatnich szaleńczych zmian w pogodzie dzieciaki przechodziły same siebie, testując moją cierpliwość. W związku z tym zastanawiałam się, czy dożyję do ferii. Bo mój system nerwowy tak jest skonstruowany, że spokojnie jedną rzecz mogę powtarzać jakieś dziesięć razy. Później zaczynam odczuwać wyraźne pulsowanie w tętnicy szyjnej.

 

Jutro, z okazji rozpoczynających się ferii spróbuję dotrzymać do tuzina.  

 

 

22:08, iwona_k123
Link Komentarze (18) »
wtorek, 07 stycznia 2014

Lekcje skończone, moja ulubiona szatnia. Rodzice odbierają dzieci.

Weronika dostrzega na końcu długiego korytarza zmierzającego w naszym kierunku jej ojca. Zaczyna tańczyć i śpiewać ze szczęścia:

- Tata przyszedł, tatuś, tatuniek, nie mama. Tata, nie mama!(przytup). Tatusiek, a nie mama, hej!

Musiałam na małą spojrzeć jak na kosmitkę, bo szybko dodała:

- Bo tata uwielbia kupować mi niezdrowe rzeczy, a mama to nigdy.

19:31, iwona_k123
Link Komentarze (12) »
piątek, 03 stycznia 2014

Szary, bury ranek, 7:50. Mgła na zewnątrz. Wewnątrz - paskudna szatnia. (Czuję, że kiedyś przez to miejsce wpadnę w depresję).

Do szatni wchodzi mój uczeń Bartek, holowany przez swą mamę. Na obliczu syna gości niewinny uśmiech, mina mamy nieodgadniona. Mama dzierży w dłoni małe, krzywe naczynie niewiadomego przeznaczenia.

- Proszę - mówi mama, wręczając mi naczynie - to jest ten garnek, który kazała pani zrobić dzieciom.

Ja - bezgłośny opad szczęki.

Kilka mam na ławeczce dusi się ze śmiechu.

Ja kazałam? - pytam zaraz po odzyskaniu głosu.

Ławeczka szaleje.

- Tak - odpowiada - rodzicielka Bartka. Wczoraj dokladnie o 18:40 mój syn przypomniał sobie, że "panikazała". Koniecznie na jutro. No to poleciałam, po glinę, żeby zdążyć przed zamknięciem tego dużego papierniczego.

 

Ja - nadal z głupią miną - przeszukuję swoją pamięć. Nagle olśnienie.

- Wiem! Jakieś dwa tygodnie temu mówiłam dzieciom, że jak będą się dobrze sprawować, to na wiosnę zabiorę ich na dłuższą wycieczkę. Wśród atrakcji będzie wizyta w zakładzie garncarskim połączona z własnoręcznym lepieniem naczyń na kole garncarskim.

- Ja też wiem - odpowiada mama. Doszłyśmy do tego wniosku wspólnymi siłami. Wczoraj, z tymi paniami (tu gest w stronę ławeczki). Ale garnek już był gotowy...

 

 

22:46, iwona_k123
Link Komentarze (12) »
O autorze
stat4u