RSS
sobota, 22 grudnia 2012

W okresie przedświątecznym funkcjonujemy w szkole trochę
inaczej. Uczymy się pastorałek, przygotowujemy ozdoby świąteczne, dekorujemy
klasę. Rozmawiamy o zwyczajach, tradycjach. Zastanawiamy się, co jest najważniejsze
w czasie Świąt, co to znaczy być dobrym człowiekiem i co myślimy o pomaganiu
innym.

Co roku organizuję popołudniowe spotkania świąteczne, na
które przychodzą dzieci wraz z rodzicami. Najpierw pytam rodziców czy chcą,
wspólnie ustalamy termin. Później dyskretnie pytam rodziców dzieciaków, które
nie chodzą na religię, czy przyjdą, czy syn/córka mogą wziąć udział w jasełkach.
Nigdy jeszcze nie usłyszałam słowa nie.

Dzieci potrafią świetnie bawić się na takich spotkaniach.
Część rodziców – chyba jeszcze lepiej. A ja – mam o czym myśleć. Znowu.

Może powinnam zaktualizować oprogramowanie, albo dać sobie
komendę „format C”, filtr założyć, albo coś.

Co zwraca moją uwagę?

- Kuba chciałby przyjść na jutrzejsze spotkanie, ale rodzice
w pracy, a babcia nie ma siły dwa razy dziennie biegać do szkoły. Proponuję
Kubie, że mogę go przyprowadzić do szkoły wieczorem – przecież i tak przechodzę
koło jego domu. Wrócić może w identyczny sposób.   

Na drugi dzień Kuba mówi, że mama nie zgodziła się. Nie pytam
o nic.

 

- Z Maćkiem przychodzi babcia, później zmienia ją tata. Tata
musiał dłużej zostać w pracy. Babcia w peruce, w trakcie chemioterapii, ale nie
chcieli, żeby Maciek był sam. Razem zrobili piękne figurki.

 

- W rodzinie Oli 
jeszcze bardziej złożona sztafeta, by dziecko w taki dzień nie było samo.
Rodzice i ciocia zabiegani bardzo, ale uśmiechnięci. Podziwiają prace córki/siostrzenicy.

 

- Ula przez cały czas pracuje z mamą. Mama po raz kolejny z
irytacją w głosie strofuje córkę. Bo osiołek ma za dużą czy za małą głowę.
Dziewczynka bez mrugnięcia okiem przyjmuje kolejną krytykę.

Zwykły dzień w szkole wygląda trochę inaczej. Ula zachowuje
się inaczej. W czasie lekcji często przerywa zarówno mnie, jak i swoim kolegom.
Uważa, że wie więcej i za wszelką cenę chce dzielić się nami swoimi
zainteresowaniami. A interesuje się potworami.

Bardzo krytycznie podchodzi do swoich prac plastycznych.
Darcie pracy, tupanie, kopanie krzesła to nadal dość częsta reakcja.

 

- Sporo ostatnio myślałam o Ali. Ale często przybiega do
mnie, obejmuje i ściska z całej siły. Aż dech mi zapiera. Dosłownie. Na
pytanie, dlaczego próbuje połamać mi żebra – odpowiada, że mnie bardzo lubi.
Wielokrotnie odpowiadałam jej, że bardzo mi miło i proponowałam, żeby część
tych czułości skierowała na mamę. Ala twierdziła z uporem, że to niemożliwe.  

Trudno mi było to zrozumieć, bo mama Ali jest miłą, serdeczną
osobą. Nie pozwala dziecku przytulić się? Niemożliwe. Zastanawiam się, w czym
problem.

Dopiero w czasie świątecznego spotkania Ala odpowiedziała mi,
dlaczego przytula się do mnie, a nie do mamy.

- No bo – mówi z wyraźnym dyskomfortem dziewczynka – moja mama
jest …eee…, moja mama jest …. yyy …. . Nnno pani jest szczuplejsza i dla mamy to
ja mam ręce za krótkie.

 

Z trudem powstrzymuję śmiech. Mam ochotę śmiać się z własnej
głupoty.

 

Wszystkich, którzy doczytali do końca tę przydługą notkę
ściskam świątecznie. Tak w okolicach żeber. A ręce mam dość długie.

 

 

 

18:44, iwona_k123
Link Komentarze (17) »
środa, 12 grudnia 2012

Dzisiaj poznałam nazwy trzech nowych zbóż. Są to: żrzyto, owiec i monka.

 

 

Jak mogłam zapomnieć, był jeszcze źmowit i szniwo.

Tagi: z zeszytu
20:04, iwona_k123
Link Komentarze (13) »
wtorek, 11 grudnia 2012

...wyrazu z rz niewymiennym: żaba.

Tagi: z zeszytu
14:29, iwona_k123
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 10 grudnia 2012

Kasia w czasie przerwy nie bawiła się z dziećmi, tylko kreśliła coś na kartce. Równo z dzwonkiem przyszła pokazać owoce swej pracy. Kartka podzielona na dwie części: "okrzyki" i "wulgaryzmy". Pod okrzykami około 70 małych kreseczek, pod wulgaryzmami 6. Takie małe sprawozdanie. Prawie jak nacięcia na strzelbie. Pojęcia nie mam co ją zainspirowało.

 

Swoją drogą, okrzyki w czasie przerwy - normalka. Wulgaryzmy - już nie. Mam trzech specjalistów od tego. Pilnują się, żebym nie usłyszała. Matki dwóch z nich to klasyczna postawa "Mój syn? Niemożliwe. On tak nie mówi. Znam moje dziecko. U nas w domu nikt nigdy." Na pamięć się tego uczą, czy co? Po wyrecytowaniu formułki mamy uważają sprawę za załatwioną. To inne dzieci źle postępują.

Każda sytuacja tego typu powoduje, że ręce mi opadają. Coraz niżej. W końcu zacznę sobie przydeptywać.

Tagi: wychowanie
19:32, iwona_k123
Link Komentarze (8) »
wtorek, 04 grudnia 2012

W czasie śmierci Kazimierz Wielki poprosił swoją córkę Jadwigę, że jak umrze, to niech na tron zasiądzie Popiel.

Tagi: z zeszytu
19:03, iwona_k123
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 03 grudnia 2012

... zmarnowanie pieniędzy w oświacie.

1. Prawidłowo wypełnić wniosek wyrażający gotowość wzięcia udziału w projekcie finansowanym przez taki jeden związek.

Pierwszy punkt jest w zasadzie również punktem ostatnim, dowiadujesz się bowiem, że w projekcie weźmiesz udział, ale:

- dyrektorzy szkół to ludzie, którzy nie mają pojęcia o potrzebach własnej placówki, za to mają mocno rozwiniętą tendencją do oszukiwania waadzy (słowo wprowadzone do obiegu przez kabaret Pietrzaka. Chyba.);

- nauczyciele to ludzie, którzy nie mają pojęcia o potrzebach swoich uczniów, za to mają mocno rozwiniętą tendencją do oszukiwania waadzy szkolnej, czyli dyrekcji;

- dzieci są traktowane jak uprawa pietruszki, kilometr chodnika z kostki brukowej bądź maszyny dziewiarskie;

- ty masz działać jak cyborg, ale to akurat nic nowego;

- jak ci się nie podoba, to możesz ...{ocenzurowane}.

 

Na mój chłopski rozum taki system nie ma prawa działać.

 

Ale ale. To samo zdarza mi się myśleć, gdy widzę lecący samolot, więc może ....

 

 

 

20:54, iwona_k123
Link Komentarze (4) »
stat4u